sobota, 16 sierpnia 2014

Kilka słów o drobiu...


Jakiś czas temu, na targu w Łosicach, mój mąż zakupił cztery perliczki. Na początku sprzedawca wcisnął nam kit, że perliczki należy trzymać parami, a nie jak w przypadku kur jeden kogut i stadko kokoszek. Jako naiwni laicy nie dyskutowaliśmy z fachowcem tylko posłusznie zakupiliśmy dwie parki. Dopiero po kilku dniach zaczęłam podejrzewać, że nasze parki niekoniecznie są mieszane... Okazało się, że zakupiliśmy trzy koguty i jedną tylko samiczkę... Na domiar złego któregoś ranka perlicza samiczka zdechła... Może zamęczyły ją te trzy koguty??? W ten oto sposób staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami trzech perliczych kogutów :-) Niektórzy zapewne pomyślą, że nic straconego- w końcu rosół z perliczki to rarytas... Otóż, moi drodzy, nasze perliki nie skończyły w rosole, tylko chodzą sobie dumnie po zagrodzie i sieją terror wśród zielononóżek.Jak się bowiem okazało, perliczki są dość wrogo nastawione do naszych kurek... I nawet kogut, o 5 centymetrowych ostrogach, ustępuje im pola...
Inaczej ma się sprawa z naszymi nowymi potencjalnymi kwokami o jarzębatym umaszczeniu...
Potencjalne kwoki dlatego, że wbrew opiniom zaczytanym w prasie fachowej, nasze zielononóżki wcale nie są dobrymi matkami, gwoli prawdy wcale matkami zostać nie chciały! Dlatego podjęliśmy szybką decyzję i na ptasim targu zakupiliśmy trzy jarzębatki, które podług wiejskich przekazów najlepiej się na kwoki nadają :-)
Dzień po zakupie jarzębatek, dwie zielononóżki postanowiły usiąść na jajkach... Siedziały na 23 jajach, a po trzech tygodniach zostały matkami dla... pięciu kurczaków.... Połowę jajek pożarły w trakcie wysiadywania, 5 kurczaków nie przeżyło wyklucia (chyba je kwoki zagniotły), pozostałe jaja były niezalężone... Jak widać zakup nowych kwok był w pełni uzasadniony...


 Tak więc owe jarzębatki, razem z drapieżnymi perlikami weszły w jakiś swój wewnętrzny układ i trzymają się razem... Podejrzewam, że przeważyła kwestia podobnego umaszczenia i wyobcowania w starym stadzie :-)

A teraz coś dla tych którzy wciąż uważają, że trzymanie trzech perliczych kogutów to absurd... Otóż już dwukrotnie nasze perliki uratowały kurnik przed splądrowaniem! Za pierwszym razem w nocy podniosły alarm przeciw tchórzowy, zrywając mnie i Olafa z łóżka. Nikt nie zginął, ale mało brakowało, o czym świadczyły kłęby fruwającego pierza. Drugi raz był dziś rano. Olaf wstał skoro świt i szykował się na wyprawę wędkarską, kiedy nasze perliki znów podniosły alarm. Pobiegł do zagrody, a ja za nim. Okazało się, że tym razem to myszołów postanowił się u nas pożywić... Tym razem znów wszyscy uszli z życiem!
Gwoli wyjaśnienia, nasze ptactwo nie jest zamykane na noc. Chodzi sobie wolno w obrębie zagrody, kiedy tylko chce. Może to dobrze, a może nie. W każdym razie z perlikowym systemem przeciwwłamaniowym póki co wszyscy są bezpieczni :-)

Miłego dzionka!

27 komentarzy:

  1. Z zainteresowaniem przeczytałem Twój wpis. Dużo ciekawych uwag tu zamieściłaś. Też ma kury (40 szt.) nioski i lubię się nimi zajmować. Chciałbym kupić zielononóżki i podobają mi się perliczki. Kury zamykam na noc w kurniku, bo tutaj mnóstwo lisów grasuje. Jeśli chodzi o myszołowa, to myślę, że z kurami nie miałby szans, bo jest po prostu za mały. Gniazduje niedaleko nas i nie ma z nim najmniejszych problemów. Poluje głównie na drobne ptaki wielkości wróbla. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyliłeś myszolowa z wroblarzem

      Usuń
  2. Zadumałam się na tymi perliczkami skoro one takie alarmujące są stworzenia...może? My akurat zamykamy kurnik na noc, co w sumie nie ma większego znaczenia dla złodziei, którzy potrafią przyjść w biały dzień. Muszę zastanowić się nad perliczkami... fajnie się czytało :) Lubię tą tematykę :) Zapraszam do siebie :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, do wysiadywania jajek najlepsze są karzełki kochin albo ich mieszańce:) mogłyby siedzieć na okrągło prawie :) nie ma lepszych. moja jedna w tym roku trzy lęgi wyprowadziła a druga i trzecia po dwa. teraz znów jedna siedzi :D
    Widzę, że masz "wrzaskuny" hihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym powiedział, że silki, też znakomite kwoczki. Dla zakurzonych podaję ciekawe forum - http://www.forum.woliera.com/

      Usuń
  4. Piękne ptactwo, ale tylko na obrazku :) Podziwiam Was jako hodowców, ten Wasz drób aż się błyszczy jest taki wypielęgnowany. No i ciekawe są te opowieści o nich, mogłabym czytać i czytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. potwierdzam moje perlice też robią za stróżów, a do tego łapią krety !!!
    rosół z perliczki mnie zupełnie nie zachwycił. a zielononóżki jak dla mnie zbyt "przereklamowane". W naszym kurniku sprawdzają się właśnie jarzębatki - niosą na potęgę, dobre mamuski z nich i świetny rosół :)

    OdpowiedzUsuń
  6. gęsi podobno uratowały Rzym, Was chronią perliki(?) :) swoja droga piękne są.
    chciałabym mieć jakieś ptactwo ale przy 12 wszystkożernych kotach to raczej mało możliwe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do perliczek koty nie podskoczą - wiem z doświadczenia :)

      Usuń
    2. dobrze wiedzieć, dziękuję.
      tylko, ze mi bardziej zależy na jajkach niż na rosole a nie słyszałam, żeby jadało się perlicze. jeśli bym trzymała perliczki to wyłącznie do dekoracji, no i jak się dowiedziałam jako straż przyboczna ;)

      Usuń
    3. Największą zaletą jaj perliczych jest zawartość karotenu. Mają go aż cztery razy więcej niż jaja kurze. Bogate są także w witaminę A. Dlatego właśnie spożywanie jaj perliczych poleca się pacjentom, którzy przeszli jakikolwiek zabieg chirurgiczny.
      Bez obaw mogą je też jeść niemowlęta oraz osoby z miażdżycą lub znajdujące się w grupie ryzyka tej choroby. Dlaczego? Jaja perliczek charakteryzują się niską zawartością cholesterolu. Odpowiednie są także dla alergików uczulonych na białko jaja kurzego.

      Usuń
  7. super perliczkowy alarm, może taki zamontujemy u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kury planuję, ale o perliczkach nie myślałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. perliki są cudne , ich "wrzaski" w zupełności mi nie przeszkadzają są przyjemniejsze niż ciągłe ryki byka w oborze u sąsiada..zakupiłam maleńkie, 1,5tgodniowe , prześliczne ..yeraz już mają 2 miesiące . ludzie mówią ,że mięso mają wspaniałe ale nie wiem czy zdołam je zabić ...są inne niż kury. Kogut -agresor i kurom, i kurczakom i perliczkom pokazuje co i gdzie mają jeść ale starsze kury odpędzają od jedzenia , dziobiąc i naskakując na plecy .. zabiły mi kogutka green shell , wykrwawił się do środka ..są tylko cztery ale takie chamskie ..wiem ,że walczą o jedzenie ale to przykre

      Usuń
  9. Z wielką ciekawością przeczytałam(jak zresztą wszystkie Twoje wpisy).Moi sąsiedzi mają 3 perliczki (nie mam pojęcia jakiej płci) i z tego co widziałam u nich raczej nie ma "wojen" między perliczkami a zielononóżkami (bo też właśnie takie mają).
    My natomiast kury mamy od niedawna (3 tygodni) kupiliśmy 15 sztuk ,które niby już się niosą , codziennie ,ba! nawet kilkanaście razy dziennie biegamy do kurnika z nadzieją na ujrzenie choć jednego jajka ,a jajka jak nie było tak i nie ma ,no ale czekamy cierpliwie),A na noc zamykamy ,bo wokół mamy pełno lisów.
    Serdeczności.
    Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie jedna zakwoczyła- moja ulubienica Olka. Wysiedziała w pokrzywach i dalej tam z kurczakami siedzi nocą. Za to problem z kogutem, bo agresywny się robi. Pobił mojego Ojca. Obawiam się o dzieciaki moje. Nie wiem czy Brunon nie skończy w garnku...

    OdpowiedzUsuń
  11. Aguś, jak chcesz kwoczkę to daj adres, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mogę??? Tak dla pewności bym przygarnęła, bo u mnie populacja kur jakoś tak malejąca wciąż... Mam ciągły niedosyt kokoszek :-)

      Usuń
    2. hihihi pewnie, miałam ją odkwoczać ale...... może lecieć "taka" do ciebie, napisz do mnie :)

      Usuń
  12. Perliczki jako system ostrzegania są super. My mamy je praktycznie od początku, tzn od momentu kiedy zaczęliśmy trzymać kury i juz nie raz swoim krzykiem uratowały im życie. Poza tym urocze są :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak, perliki są dobrymi strażnikami. Nic nie przemknie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Perliczki są znane z robienia hałasu. U nas we wsi mówią, że kto ma perliczki to nawet myszy nie ma, bo uciekną od ciągłych wrzasków. Ja mam wrzaskliwe i bohaterskie gęsi chodzące wolno i już nam wystarczy. Z kurami nioskami każdy pewnie ma inne doświadczenia. Moje zielononóżki kwoczyły w trzecim roku życia. Klementyna wyprowadziła dwa lęgi. Teraz siedzi kochinka. Dostałam kochiny olbrzymy (cztery kury i koguta), ale oddam je sąsiadce, bo zdecydowanie kocham moje zwyczajne i nie do zdarcia zielononóżki. A jako ciekawostkę dodam, że rezydują u mnie trzy gęgawy. Ciekawa jestem czy i kiedy odlecą. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Niezłych macie obrońców:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. U Was to zawsze coś się dzieje. Uwielbiam czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy opis nabycia perliczek.
    Ach, marzą mi się własne ptaki:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobno, według ludowych przekazów, perliczki odstraszają też szczury :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Perliczki na potęgę tępią myszy ,szczury , krety, nie wiem jak ale łapią je w nocy .Perliczki znajomego codziennie łapią szczury , myszy i inne gryzonie , to chyba ich drapieżny charakter się objawia .Nie boją się kotów.

    OdpowiedzUsuń