niedziela, 13 maja 2018

Pogodne rozmyślenia o szczęśliwym dzieciństwie

 Witajcie!
Strasznie u nas gorąco...
 Śmiejemy się z mężem, że ostatnie opady u nas to był śnieg... Domyślacie sie jaka w związku z tym panuje tu susza...
Podejrzewam, że aktualna pogoda zarzutuje negatywnie na pogodę w trakcie wakacji. Ale nie chcę być złym prorokiem....
Póki co dzieci się cieszą :-) (Jedno moje- reszta pożyczona).
 Na fotkach widać - odkryły zraszacz podlewający ogród... Przy 30 stopniowym upale wcale im się nie dziwię, że tak im się to podoba :-)









Pozdrawiam z tropikalnych Niemojek i czekam z utęsknieniem deszczu :-)

PS. Wiecie jakiego zjawiska atmosferycznego byłam świadkiem w tym tygodniu???
Znalazłam się w centrum najprawdziwszej burzy piaskowej! Jak na pustyni normalnie! A to przecież Podlasie jest... Oj... zmienia nam sie klimat...

czwartek, 26 kwietnia 2018

6 rano.

 Wsałam wcześnie, zrobiłam obrządek, powiesiłam pranie i zostało mi jeszcze kilka chwil zanim dzieci wstaną do szkoły. Wzięłam aparat i wyszłam przed dom. Cisza i spokój jakich o innych porach dnia nie ma szans doświadczyć... Zaraz zacznie się codzienna krzątanina, na pole ruszą traktory. Ale, póki co spokój...
To mój dzisiejszy poranek :-)

W tle buda dla psów, którą zrobiłam zimą na bazie skrzyniopalety na jabłka. Przyznam, że efekt mnie zadowala. Psy tylko nie są szczęśliwe- nawet nie zajrzały do środka :-) Za to dzieci mają nową kryjówkę w zabawie "w chowanego"  :-)
  



Przestrzeń przez mnie fotografowane nigdy nie jest w jakiś szczególny sposób kreowana na potrzeby zdjęcia- stąd np. kosiarka czekająca cierpliwie od wczoraj na skończenie koszenia, czy psy wpychające się na pierwszy plan :-)




 Pozdrawiam!

wtorek, 17 kwietnia 2018

Wiosenny czas - wieczny niedoczas ...

 Witajcie - Ci, którzy tu jeszcze zaglądacie :-)
Dziś będzie, jak w tytule- o braku czasu... Od tygodnia próbuję ten czas dogonić i ciągle jestem ze wszystkim w tyle... Pewnie podobnie ma większość z Was. A wszystko przez dziwaczną pogodę. Najpierw zima nie chciała się skończyć, a potem wiosna oszalała i zamieniła się w lato, niemalże... Cóż- trzeba się dopasować!
Póki co pochwalę się co udało mi się do tej pory ogarnąć.
Po pierwsze -zapełniłam rozsadami cały inspekt! Miałam oczywiście sper pomocnika, który wyspecjalizował się w wykopywaniu ze ścieżek i doniczkowaniu siewek bylin.





 Po drugie- udało mi się wysiać do gruntu pierwsze warzywa, min. groszek cukrowy, pietruszkę, pasternak, marchewkę, rzodkiewkę, posadzić dymkę i wysiać niektóre kwiaty jednoroczne!



 
Po trzecie- większość rabat wzniesionych dostała już porządną dawkę komostu.
 

 

 

 

Udało mi się równiez wyjść na kilku minutowy obchód i zrobić zdjęcia.
- na przykład niedocenianego runa:









- naszego zagajnika, pięknego o tej porze roku, później niestety nieco mniej dostepnego...:


 Toważyszył mi Czesław...


Wspominałam już, że uwielbiam ałycze?  :-)


Na niektórych zawisły wiklinowe domki dla ptaków.





 Zawisły też nowe budki legowe na drzewach:



A skoro jesteśmy przy temacie zwierząt to:
Urodziły nam się króliki, niestety ich mama zdechła gdy miały około tygodnia. Teraz mają już około 3 tygodni i rosna jak na drożdżach. Wykarmiłam je gruszką dla niemowląt (taką do odglucania). Przydała się też koza, która daje mleko przez okrągły rok...
 Może ktoś chciałby króliczka - oswojonego i milusiego??? Oddam w dobre ręce!



A co jeszcze czeka na zrobienie, lub niedoczeka się tego zrobienia w ogóle?

- wciąż mam jeszcze mnóstwo nasion do wysiania i kompostu do rozrzucenia,
- wszystkie rabaty czekają na wypielenie,
- w planie mam założenie 2 nowych rabat (zupełnie nie wiem kiedy???),
- trzeba też zacząć kosić trawniki,
- i przygotować kurnik na przyjęcie nowego stadka kur.

Przede wszystkim jednak mam też przecież pracę w gospodarstwie:
- W przyszłym tygodniu trzeba posadzić kilka tysięcy drzewek jabłoni na nowych plantacjach, na szczęście rusztowania pod sad są już niemal gotowe.

Cały czas idą też prace wykończeniowe w nowym domu- planujemy przeprowadzkę na początku wakacji.


NIEDOCZAS- to słowo fantastycznie opisuje mój stan :-)

Pozdrawiam Was!!!

poniedziałek, 12 lutego 2018

Zimowi goście.



Witajcie!
Od kilku dni siedzę w domu z Antosiem- oboje troszkę się przeziębiliśmy.  Siedzimy i tak z tego siedzenia obserwujemy sobie przez okno zwierzęta. 
Odwiedza nas miedzy innymi wiewiórka, która objada świerkowe szyszki z naszych zimowych kompozycji w wiszących koszach  i słoninę zawieszoną dla silorek :-)





Odwiedzają nas też całe hordy wszelakich ptasiorków, które to systematycznie dokarmiamy słonecznikiem. Oprócz sikorek i mazurków, przylatują do nas trznadle (na prawdę jestem zaskoczona, że jedzą słonecznik...), szczygły i wiele innych niezidentyfikowanych jeszcze osobników :-) Miesiąc temu kupiłam przez internet 30 kilogramów słonecznika dla ptaków i wcale nie jestem pewna czy do wiosny nam wystarczy...
Karmnik który widzicie na zdjęciach zrobiłam ze starej patelni i konopnej linki. Sprawdza się super! W dnie patelni wywierciłam kilka otworów odpływowych, żeby ewentualna woda z opadów mogła się wydostać.
Mamy tez taki tradycyjny karmnik z daszkiem, ale ten jest zdecydowanie przeferowany.





A skoro jesteśmy juz temacie zwierząt, to urodziły nam się króliczki :-) Są już odchowane i próbuja samodzielnie jeść. Słodziaki :-) Dwa białe i trzy zającowate. 


A rodzice- czarna mama i biały tata. Nie rozdzielaliśmy ich bo nie wiedzieliśmy, że samica jest w ciaży. Jak się okazało mają na tyle przestrzeni, że separacja samca nie była konieczna. Myślę, że posiadanie budki też sprzyja królikom, bo zawsze mają się gdzie ukryć i nie są tak zestresowane. Nasze króliki mają zagrodę wielkosci około 1,5 m2. Dla dwóch wystarczała, ale na wiosnę musimy pomyśleć o większym wybiegu. 
Uważam,że zwierzętom należy zapewniać jak najlepsze warunki, a klatkowy chów królików (czy jakichkolwiek innych zwierząt) jest dla mnie osobiście moralnie niedopuszczalny, więc nasze futrzaki, mimo iż w końcu pewnie skończą na brytfance, dostaną porządny wybieg i przeżyja życie godnie :-)


Pozdrawiam!!!

piątek, 9 lutego 2018

Mini szklarnia naokienna

 Witajcie!
Wpadłam dziś podzielić się z Wami moim pomysłem na mini szkalrnię- rozsadnik.
Pączków nie lubię :-) ale po tłustym czwartku zostało nam kilka plastikowych opakowań po tych tłuszczowych bombach. Wymyśliłam sobie żeby je jeszcze wykożystać.
 Taki mały upcycling :-)
Posiałam papryczki chili i nasiona cukini, które w ubiegłym roku przywiozła mi mama z Sycyli. W tamtym roku posiałam je pod koniec marca (jak i inne dyniowate) ale okazało się, że wschozą tak wolniutko, że przed mrozami zdążyłam zebrać tylko dwa owoce :-(
Dlatego w tym roku dam im więcej czasu :-)
A wy juz coś siejecie?
Jak  Wasze przygotowania do nowego, ogrodniczego sezonu?




piątek, 19 stycznia 2018

Ferie

  Zaczęliśmy ferie zimowe. W tym roku odwiedzili nas moja siostra z synem i brat cioteczny z rodziną. W sumie sześcioro dzieci... 
Spore przedsięwzięcie logistyczne (zwłaszcza jeśli chodzi o karmienie...) ale jest super! 
Sami zobaczcie!












 W poniedziałek wyruszamy do moich rodziców. 
Na pomorzu dla odmiany przywita nas przedwiośnie :-) 
Fajna ta zima ;-)
A tym czasem kilka migawek z zimowego ogrodu.