poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Wakacje na Mazurach- post rodzinny :-)



Wróciłam...
Spędziłam z dziećmi 6 dni nad jeziorem, u brata ciotecznego w letnim domku. Były kąpiele, budowanie szałasu w lesie, karmienie łabędzi, łowienie ryb i wiele innych atrakcji!
Antek łapał żaby i najróżniejsze inne paskudztwa (np. padalce czy żuki gnojaki)
Dzieci były brudne i szczęśliwe :-)
Nie było presji ani napinek. 
Z jednej strony bardzo wypoczęłam, ale z drugiej wróciłam strasznie zmęczona :-)
A za tydzień wyjazd do dziadków nad morze :-)
Pozdrawiam!







poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Dalie

Pomimo że znowu leje deszcz, ogród jakoś wytrzymuje. Większość wyższych roślin podparta jest podpórkami z drutu i dzielnie trzymają pion. Cierpią tylko kwiaty, które gniją z nadmiaru wody, ale pocieszam się, że po kilku suchych dniach otworzą się nowe pąki.
Dalie w tym roku wyprowadziłam z warzywnika, w którym po prostu przestały się mieścić. Stworzyłam im tymczasową rabatę w innej części ogrodu. Rosną wszystkie razem, w środku te najwyższe, po bokach te niższe. Wzajemnie się podpierają i nawet beż podpór wyglądają dobrze.
Chyba jeszcze nigdy nie kwitły tak pięknie. Opłaca się trochę dodatkowej pracy wiosną, by teraz codziennie zrywać całe naręcza tych pięknych kwiatów i upychać je w każdy dostępny wazon w domu :-)
Niestety, tak to już ze mną jest, że nie pamiętam nazw odmian... Część dostałam od mamy, inne kupiłam, i z roku na rok mam ich coraz więcej.
Na przyszłość muszę dla nich przewidzieć jakieś stałe miejsce i skończyć wreszcie z rozwiązaniami tymczasowymi.
Tymczasem zapraszam na moje daliowisko :-)
A ja wyruszam na URLOP :-)
Miłego dnia!







niedziela, 31 lipca 2016

Istny potop...


 
 Witajcie.
Wrzucam dziś kilka fotek po ostatnim oberwaniu chmury w Niemojkach.  Takiej burzy chyba do tej pory nie przeżyłam... Pioruny spaliły nam stację pogodową ,więc nie wiem dokładnie ile deszczu spadło, ale sądząc po płynącym przez nasz ogród strumieniu- pewnie około 50 litrów na metr kw. Przez pięć dni nie mieliśmy też internetu... Zgroza. Normalnie nie da się bez tego żyć :-)
Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości na temat sensowności budowania wzniesionych rabat to proszę :
Gdyby nie one, to mój ogród spłynął by aż do łąk :-)
 Dodam, że od czasu kiedy robiłam te zdjęcia, wydarzyło się to jeszcze raz... 
(A teraz znów pada, ale bardziej umiarkowanie...)
Cóż... chłopcy byli zachwyceni :-)









A jutro jedziemy na kilka dni na mazury :-) Hura!!!
No to pa!

środa, 27 lipca 2016

Warzywnik


Dawno nie okazywałam ogrodu warzywnego... Jeszcze kilka dni temu nie było co pokazywać, chyba że wielki bałagan :-) Wszystko było zarośnięte, przerośnięte, powykładane i bardzo niechlujne...
 Kilka dni temu mieliśmy w gościnie moją mamę i kiedy babcia pilnowała dzieci, ja znalazłam chwile na porządki- takie Z GRUBSZA. Ale i tak wszystko wygląda o wiele lepiej :-)

 


Teraz w warzywniku królują ogórki, cukinie, zioła, ostre papryczki i fasolka szparagowa. Na bieżąco korzystamy też z marchewki, pietruszki, buraków, czy cebuli. Fajnie jest nie musieć kupować tego wszystkiego :-)
Wciąż czekamy na pierwsze pomidorki (miały być koktajlowe... a wyszły takie...)
Nasze dynie porosły w tym roku ogromniaste, a przecież czeka je jeszcze przynajmniej dwa miesiące rośnięcia...
Fasola tyczna też wygląda w tym sezonie spektakularnie... W ogóle wszystko rośnie jak szalone. Myślę, że to zasługa kompostu i obornika których to nie pożałowałam tej wiosny :-)







Jak co roku pojawia się u mnie problem braku konsekwencji. Żal mi wyrwać rośliny jednoroczne które rozsiewają się swobodnie po całym ogrodzie. Efekt jest taki, że zamiast na przykład dorodnych porów i selerów, mam purpurowy szarłat pięknie porośnięty wilcem :-)
 Podobne niekontrolowane nasadzenia spotkać można w całym ogrodzie :-)


Któregoś dnia Chłopcy dostali w warzywniku jedną pustą już rabatkę i posiali na niej len. A żeby wróble nie wyjadły im ziarenek- zbudowali tam stracha na wróble ze swoich starych ubrań.  Ciągle mam teraz wrażenie, że któryś z nich plącze się po warzywniku :-)














Czekają nas też obfite zbiory jeżyn!

 Dziękuję wszystkim wytrwalcom za odwiedziny!
Pa!

sobota, 23 lipca 2016

Lipcowy misz- masz

Dziś na szybko wrzucam kilka letnich fotek. 
Czas tak szybko umyka, że zaraz minie połowa wakacji... 
A my na razie nie ruszaliśmy się z Niemojek. W przyszłym tygodniu mamy nadzieję wyrwać się na kilka dni na mazury, potem może nad morze i już będzie po wakacjach... A potem zbiory i ... zima?
Dwa dni temu zaczęły się u nas żniwa, czyli zaraz jesień...
Następnym razem pewnie będę już robiła wianki z jarzębiny:-)

Ogród choć w pełnym rozkwicie, to nie wygląda już tak świeżo jak kilka tygodni temu. Rośliny wybujały i pokładły się po deszczach, część już przekwitła i trzeba było je powycinać. Zakwitły moje ulubione wrotycze i jeżówki. Wykopaliśmy czosnek, codziennie zbieramy ogórki, cukinie i fasolkę szparagową, zioła bujają :-) Na rabatach kwiatowych królują dalie których znoszę do domu  całe naręcza.

  Chodzimy na grzyby i jagody, a dżem jagodowy stał się ulubioną przekąską Witka :-)

No, lato w pełni!
Nawet udało mi się znaleźć chwilkę na wianek :-)



Topi rośnie jak na drożdżach i wcale nie planuje przestać...