niedziela, 19 listopada 2017

Tuż przed nadejściem zimy

Tak, tak nadchodzi... Najpierw nocne przymrozki, a potem rozkręci się na całego...
W tym roku, jak dotąd, nie było u nas ani jednego przymrozku. Dlatego wciąż jemy pyszne zdrowe sałaty i zioła z naszego ogrodu. Ale ponieważ wszystko wskazuje na to, że tej nocy wreszcie trochę pomrozi- przygotowaliśmy się :-)
Sałata okryta (wciąż można będzie skubać listki), dalie i mieczyki wykopane, trawnik skoszony(!) - nigdy dotąd nie kosiłam trawy w połowie listopada, ale tak przerosła, że pod śniegiem na pewno by zapleśniała. Zebrałam dziś ostatnie warzywa korzeniowe (buraki, marchew), ścięłam ostatnie zioła (koper i melisę), zrobiłam nawet ostatni kwiatowy bukiet z nagietków- bo szkoda żeby zmarzły zanim porządnie rozkwitną  :-)
Liście pograbione i rabaty częściowo uprzątnięte- ale tak bez przesady- wycięłam tylko to co zgniło, reszta bylin wciąż raduje kolorami więc niech sobie suchary sterczą :-) Ptaszki będą miały co podskubywać zimą :-), a kompostownik i tak pęka w szwach :-)
Zwierzogród też przygotowany do zimy- koziarnia, kurnik i królikarnia (tak, tak- mamy króliki! Chłopcy dostali od sąsiada 2 króle, więc i one zamieszkały w naszym zwierzyńcu) wysprzątane i zdezynfekowane. Myszy potrute, a dziury mysie zalepione (żeby nie wiało :-)). Nawet kurzą zagrodę wywapnowałam- wygląda okropnie...
Drzewo do kotłowni przywiezione- trzy przyczepki,w nowym domu też już piec jest, więc i ciepełko będzie.
Sady też już do zimy przygotowane, no, już prawie... Więc myślę, że jesteśmy gotowi :-)






























A jak Wasze przygotowania do zimy ???

piątek, 3 listopada 2017

Jestem...

Witajcie!
Oto jestem, po dość długiej przerwie ale jestem...
Przez ostatnie 2 miesiące zbieraliśmy jabłka i na nic innego nie było czasu... Ogród zarasta, dom zarasta... Dobra wiadomością jest to, że nowy dom się "wykańcza" i termin przeprowadzki coraz bliżej!
Mam nadzieję, że w tym tygodniu zakończymy oficjalnie zbiory 2017 i będę mogła wreszcie zająć się ogarnianiem przestrzeni przydomowej.
Nie nacieszyłam się w tym roku moją ulubioną porą roku... ciągle padało, nie było słońca, nie było jesiennych wianków i pięknych kompozycji. Przez cały wrzesień i październik zrobiłam dosłownie tylko kilka zdjęć- jak nigdy dotąd...
Cóż- takie życie :-)
Plany za to robię siermiężne. Ponieważ wiosną mamy zamiar wykończyć nowy dom z zewnątrz, planuję już nasz przyszły ogród, tarasy, podjazdy. Dom wewnątrz wykańczamy już teraz, więc aktualnie w głowie mam płytki, podłogi, meble, deski itd. Razem ze starszym synem nałogowo wręcz oglądamy programy wnętrzarskie (projektant mi rośnie normalnie!  :-) )


Pokażę tych kilka jesiennych zdjęć, tak by nie ominąć zupełnie tej pory roku...
Nowy dom pokażę, kiedy uda mi się ogarnąć bałagan wokół...












 A na zakończenie nasz świąteczny obiad :-)
Dynia faszerowana kaszą bulgur z grzybami- pycha :-)



Pozdrawiam!!!

sobota, 2 września 2017

Kozy na wypasie!

 Witajcie!
Może niektórym wyda się dziwne, że piszę o pastwisku dla kóz... Przecież to takie oczywiste, że jak kozy to i pastwisko... Otóż, moi drodzy, nasze kozy przez ostatnie dwa lata pastwiska nie miały...
Wcześniej było, ale pewnego lata nadeszła taka susza, że wszystko wyschło na wiór, a kury nie pozwoliły temu wszystkiemu odrosnąć. Tak to wyglądało:





Dlatego, mając już dość wożenia taczkami ton zieleniny dla naszych dziewczyn, postanowiłam na nowo zasiać łąkę.



Zaczęłam od wygrodzenia części wybiegu na który miały nie mieć wstępu kury. Następnie mój wspaniały małżonek przy pomocy glebogryzarki zruszył klepisko i po kilku godzinach grabienia i wyrównywania posiałam mieszankę trawy i koniczyny. Po miesiącu efekt jest taki:


 Kozy, jak widać, zachwycone :-)


A w poniedziałek rozpoczynamy zbiory... 
Pozdrawiam!!!

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

SPACER...

Witajcie!
Dla nas wakacje dobiegły już końca. Za tydzień dzieci idą do szkoły/przedszkola, a my rozpoczynamy zbiory jabłek z sadu. Póki co, trwa jednak jeszcze lato , więc zapraszam Was w pewnie ostatni już w tym roku letni spacer po naszym ogrodzie :-)





Bardzo dużą popularnością cieszą się ostatnio ogrody preriowe. Mam i ja namiastkę takiego ogrodu u siebie :-) Na razie jest to niewielki fragment ale, kto wie, może w przyszłości się powiększy :-)
Wszystkie byliny na tej rabacie pochodzą z mojego wysiewu. A wspaniałe mikołajki dostałam w prezencie od Jolandy:-) Jestem nimi zachwycona i dziękuję Ci Jolu z całego serca :-)









Jak wiecie dalie w tym roku zostały przeniesione do ogrodu warzywnego i muszę przyznać, że był to świetny pomysł. Idealnie pasują do grządek z warzywami- jak w babcinym ogródku :-)








Kilka lat temu miałam pomysł na miętę w ocynkowanych kotłach do gotowania bielizny. I w tym roku wreszcie go zrealizowałam. Według mnie wyszło fajnie! Na zdjęciu poniżej mięta ananasowa w towarzystwie jeżówek.




Generalnie w warzywniku panuje wielki nieład i jak zwykle warzywa przeplatają się z kwiatami. Wszędzie panoszą się samosiewy dziewann i amarantusów. Od lat też w najmniej oczekiwanych miejscach wyrastają ogóreczniki, rudbekie, nagietki i orliki.




Na podporach, oprócz fasoli ,zachwycają wilce purpurowe.




I jak zwykle Antoś pomaga mamie w zbiorach :-)



Nawłocie uwielbiam i rozstawiam w wiadrach po całym ogrodzie :-)







Tylko słoneczniki słabiutkie... Grad ich nie oszczędził w tym roku :-(



Tak wyglądały gradziny dwie godziny po gradobiciu...
Oczywiście najbardziej ucierpiały sady...



Tym niezbyt optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy spacer!
Tymczasem do następnego !!!