sobota, 2 września 2017

Kozy na wypasie!

 Witajcie!
Może niektórym wyda się dziwne, że piszę o pastwisku dla kóz... Przecież to takie oczywiste, że jak kozy to i pastwisko... Otóż, moi drodzy, nasze kozy przez ostatnie dwa lata pastwiska nie miały...
Wcześniej było, ale pewnego lata nadeszła taka susza, że wszystko wyschło na wiór, a kury nie pozwoliły temu wszystkiemu odrosnąć. Tak to wyglądało:





Dlatego, mając już dość wożenia taczkami ton zieleniny dla naszych dziewczyn, postanowiłam na nowo zasiać łąkę.



Zaczęłam od wygrodzenia części wybiegu na który miały nie mieć wstępu kury. Następnie mój wspaniały małżonek przy pomocy glebogryzarki zruszył klepisko i po kilku godzinach grabienia i wyrównywania posiałam mieszankę trawy i koniczyny. Po miesiącu efekt jest taki:


 Kozy, jak widać, zachwycone :-)


A w poniedziałek rozpoczynamy zbiory... 
Pozdrawiam!!!

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

SPACER...

Witajcie!
Dla nas wakacje dobiegły już końca. Za tydzień dzieci idą do szkoły/przedszkola, a my rozpoczynamy zbiory jabłek z sadu. Póki co, trwa jednak jeszcze lato , więc zapraszam Was w pewnie ostatni już w tym roku letni spacer po naszym ogrodzie :-)





Bardzo dużą popularnością cieszą się ostatnio ogrody preriowe. Mam i ja namiastkę takiego ogrodu u siebie :-) Na razie jest to niewielki fragment ale, kto wie, może w przyszłości się powiększy :-)
Wszystkie byliny na tej rabacie pochodzą z mojego wysiewu. A wspaniałe mikołajki dostałam w prezencie od Jolandy:-) Jestem nimi zachwycona i dziękuję Ci Jolu z całego serca :-)









Jak wiecie dalie w tym roku zostały przeniesione do ogrodu warzywnego i muszę przyznać, że był to świetny pomysł. Idealnie pasują do grządek z warzywami- jak w babcinym ogródku :-)








Kilka lat temu miałam pomysł na miętę w ocynkowanych kotłach do gotowania bielizny. I w tym roku wreszcie go zrealizowałam. Według mnie wyszło fajnie! Na zdjęciu poniżej mięta ananasowa w towarzystwie jeżówek.




Generalnie w warzywniku panuje wielki nieład i jak zwykle warzywa przeplatają się z kwiatami. Wszędzie panoszą się samosiewy dziewann i amarantusów. Od lat też w najmniej oczekiwanych miejscach wyrastają ogóreczniki, rudbekie, nagietki i orliki.




Na podporach, oprócz fasoli ,zachwycają wilce purpurowe.




I jak zwykle Antoś pomaga mamie w zbiorach :-)



Nawłocie uwielbiam i rozstawiam w wiadrach po całym ogrodzie :-)







Tylko słoneczniki słabiutkie... Grad ich nie oszczędził w tym roku :-(



Tak wyglądały gradziny dwie godziny po gradobiciu...
Oczywiście najbardziej ucierpiały sady...



Tym niezbyt optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy spacer!
Tymczasem do następnego !!!

poniedziałek, 31 lipca 2017

Wieści z zagrody.


Witajcie!
Właśnie wróciłam z krótkiej wyprawy w Tatry, ale zanim zasypię Was zdjęciami z gór, pokażę co słychać u naszych zagrodowych zwierzaków :-)
Gęsi na lato wyprowadziły się do letniej zagrody, gdzie zbudowałam im domek ze skrzyniopalety po jabłkach. Ich nowe mieszkanie wygląda troszkę jak buda dla psa, ale dla dwóch gęsi w zupełności wystarcza :-)
Na wiosnę Pani Gęsiowa składała w domku jaja, jednak niestety nie wysiedziała ani jednego... Na moje oko brak jej było instynktu. Codziennie schodziła z jaj na kilka godzin i siadała na nich dopiero wieczorem. Może w przyszłym roku będzie bardziej wytrwała...



W nowej zagrodzie dla gęsi wysiałam kawałek łąki kwietnej (mąż przywiózł mi nasiona z  targów sadowniczych) Co prawda kwiaty już prawie przekwitły, ale jest jeszcze całkiem ładnie :-)




 W koziarni na razie jeszcze bez zmian, ale zmiany się szykują... Planujemy wymienić Dzwoneczka na kozę anglonubijską. Ruszę wtedy na nowo z produkcją serów :-) 


Tymczasem pozdrawiam!!!

wtorek, 18 lipca 2017

Litwa

Witajcie po powrocie z wakacji!
Na Litwę wybraliśmy się całą naszą  rodziną i ze znajomymi. I choć pogoda nie była bez zastrzeżeń (przez dwa z pięciu dni padało), to wyjazd był na prawdę bardzo udany. Zwiedzanie zaczęliśmy od Troków. Nasze dzieci przepadają za wszelakimi ruinami, zamkami i opowieściami o smokach więc Troki to był strzał w dziesiątkę :-) Mimo że akurat padało... Plusem był prawie całkowity brak innych turystów :-)

 TROKI


  



 Oprócz zamku, w Trokach podziwiać można też przeurocze, kolorowe, drewniane domki. Moje klimaty, zdecydowanie!





W następnej kolejności było Wilno- tu pogoda dopisała :-)
W Wilnie kolejna porcja zamków i ruin, kościoły sobie odpuściliśmy, zwiedziliśmy za to ogród botaniczny! Co mnie osobiście w Wilnie urzekło? Zarówno tu jak i wszędzie na Litwie nie ma kompletnie problemu z parkowaniem samochodu. W przeciągu 5 minut znaleźliśmy parking- 10 metrów od starówki. W Polsce to wręcz niemożliwe... Kolejna sprawa to czystość. Przez 5 dni nie widziałam na chodniku, ulicy, poboczu czy w lesie ani jednego śmiecia. I znów- w Polsce to niemożliwe...


WILNO





OGRÓD BOTANICZNY W WILNIE


W ogrodzie botanicznym zachwycił mnie oczywiście warzywnik i ogród ziołowy i ogród na dachy budynku administracji. Na uwagę zasługuje również wertykalna łąka na tymże budynku.








Wertkalna łąka,
i ogród na dachu.


ogród japoński:




 kolekcje roślin:


  





Po Wilnie odwiedziliśmy Kowno, a potem pojechaliśmy nad morze. Litewskie morze różni się od naszego tylko temperaturą ;-)


 MIERZEJA KUROŃSKA






DZIECI NA WYJEŹDZIE

Ponieważ na wyjeździe towarzyszyła nam czwórka dzieci, trzeba było zadbać o atrakcje i dla nich. Wielkim powodzeniem niezmiennie cieszy się woda...  I to na równi ta woda w morzu z tą wodą co w fontannie :-)








Zawsze też znajdzie się tu jakaś klatka, coby tych niegrzecznych w niej zamknąć :-)


W ogrodzie botanicznym też dzieciom się podobało. Były rzeźby z wikliny, huśtawki, balony- czego chcieć więcej :-)



Sanki latem? Czemu nie? Frajda nie tylko dla dzieci :-)





POZDROWIENIA Z WAKACJI!!!







A teraz powoli szykuję się do wyjazdu w góry, bez dzieci tym razem :-)
Pozdrawiam!!!