poniedziałek, 5 marca 2012

Rustykalne płotki


Spędziliśmy dziś z Witem sporo czasu w ogrodzie. Olaf wyjechał na kilka dni do pracy, a my szalejemy!
Zajęliśmy się naprawą koziej zagrody. Płot z leszczynowych patyków ma co prawda dopiero dwa lata, ale już konieczne były drobne reperacje. Kozy nasze to bowiem bardzo ciekawskie stworzenia. Gdy tylko coś się dzieje na podwórzu, zaraz wspinają się na ogrodzenie i kopytkami łamią patyki :-(  Dlatego kilka dni temu wybraliśmy się do lasu po  "leszczaki" w celu uzupełnienia sztachetowych ubytków :-)


Prawdę mówiąc takie płoty robić można przez całą zimę pod warunkiem, że "stelaż" przygotujemy przed nastaniem mrozów. Trudno wbić kołek w zamarzniętą ziemię...
Doskonale pamiętam, jak dwie zimy temu, brałam wózek i kilkumiesięcznego wtedy Witka i wychodziliśmy na spacer. Jak tylko zasypiał, stawiałam wózek koło płota i robiłam sobie wymarzony, prawdziwie wiejski płot. Dziecko miało świeże powietrze i "spacer", a ja poczucie dobrze wykorzystanego czasu! Witek był dzieckiem, które nie umiało spać w domu- dzięki temu ja mogłam w czasie jego drzemek spełniać się w ogrodzie :-)


A ten mały płotek powstał z wiklinowych odpadów... Jesienią tamtego roku posadziłam tu paprocie, jednak dzieciaki karmiące kozy wiecznie mi je łamały... Dlatego, jako bariera "przeciwdzieciowa" powstało TO. Mam plan posiać w tym miejscu nasturcje (nie wiem czy moje paprocie przeżyły, ale myślę, że z nasturcjami jakoś się pogodzą :-)) Będzie pięknie, jak będą się wiły po tych płotkach! I kozy będą zachwycone...bo co przejdzie na ich stronę, to ich...

Tu płot po naprawie- widać jeszcze nie przycięte z góry patyki.


A tu mój cudowny pomocnik :-) Nie potrafię już sobie przypomnieć, jak wyglądało moje życie bez niego... :-)


Zachęcam wszystkich do budowy "patyczakowych" płotków!!! Zabawa przy tym przednia i efekt powalający! A dodatkowo jeśli zdecydujemy się na wierzbę, to nam się ukorzeni i będzie żywopłot!

Na koniec dodam jeszcze, że wszystkie widoczne garnki wiszące na płocie własnoręcznie znalazłam w okolicznych lasach...
Czego to ludzie nie wyrzucają :-)
Ale niestety wyrzucają też dużo więcej...

Byle do wiosny!!!!!!!!!!!!!

27 komentarzy:

  1. Płot marzenie,turkusowy garnek również.Ja dopiero zaczęłam spełniać moje marzenia w domu na wsi,ale już mam wyobrażenie o moim pięknym ogrodzie,chociaż narazie nie posiadam jeszcze płotu:( Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Te płotki z garnkami wyglądają cudnie :) Pozdrawiam! M.

    OdpowiedzUsuń
  3. płotki są rewelacyjne, może i ja dam rade coś takiego wykonać?

    OdpowiedzUsuń
  4. no tak opona już na p,ocie albo stara kanapa gorzej by wyglądała...ja w zeszłym roku takie mini płotki uplotłam sobie z przemarźniętej starej rdestówki:))...kocham takie płotki...a pomocnika zazdraszczam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Prześliczny płotek! Muszę mężowi pokazać- może uda mi się Go namówić na takowy?!? Mam pytanie jeszcze, czy Wituś to Witold? Bo czasem też na Wiktora mówią Witek :) Bo jeśli tak, to serdecznie go z moim Witusiem pozdrawiamy!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zakochałam się w tym płotku! W życiu bym takiego chyba sama nie uplotła:(
    Garnki rewelacja, szkoda tylko że są wyrzucane do lasu ale u nas podobnie, niedawno w naszym lesie znaleźliśmy szyby z samochodów:(
    Pomocnik Twój pierwsza klasa! Widać, że świeże powietrze Mu służy:)
    pozdrowienia,

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki płotek jest na wsi gdzie i moja Kaczorówka, za nim są posadzone dzikie róże, te, co kwitną na różowo, a jesienią mają wielkie owoce ( to chyba róża pomarszczona). Wygląda cudnie, a róże dodatkowo stwarzają zaporę nie do przebycia. Ten płotek obfotografowałam na wszystkie strony z zamysłem zrobienia takowego jako przegrodzenie części ogrodu. Niestety leszczyny mało, więc znosiłam z lasu brzozowe i inne liściaste gałązki. Nie wyszedł taki ładny jak Twój, ale też na nim zawieszam w sezonie gliniane garnki i ptaszki lepione(własnoręcznie) z gliny. Pod płotkiem posadziłam malwy i trójklapka (winorośl dzika). Masz niespożytą energię i bardzo, bardzo fajne pomysły. Widać, że kochasz to, co robisz. Poszukam zdjęć płotków i wrzucę do siebie. Pozdrawiam dzielną rodzinkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje patykowe płotki są absolutnie rewelacyjne!

    Przepadam za takim rustykalnym stylem.
    A garnków sama chętnie bym poszukała, ale w mojej okolicy lasów trochę mało...
    Trzeba w tym celu wybrać się za miasto, ale muszę poczekać aż się jeszcze trochę ociepli.
    Buziaki ślę.

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne są takie płoty,co prawda dużo pracy,ale za to koszty zerowe i efekt piorunujący. Twoje znależne garnki dopełniają całości.Kiedyś namiastkę takiego płotka zrobiłam sobie na balkonie.mieszkanie sprzedane ,a nowi własciciele nadal mają mój parawanik :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki płotek to wspaniały pomysł i jak pięknie się prezentuje :) A ten niebieski garnek jest na nim świetną ozdobą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super sielski obrazek. Taki płotek pleciony zręcznymi palcami oraz uszczerbione zębem czasu garnki... Swoją drogą, niebieski kolor garnka pewnie nieziemsko wygląda wśród mroźnych jeszcze a zwiastujących nadejście wiosny promieniach słońca. Założę się, że cięzko by było odtworzyć taki kolor błekitu z mieszalnika. A szkoda....

    OdpowiedzUsuń
  12. Płotek super! :)a garnki tak sielsko wyglądają :)
    A ludzie niestety nie szanują natury/przyrody :( a szkoda!

    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale cieszę się, że tu trafiłam :)) Tak bardzo klimatycznie u Ciebie, że zostaję na dłużej :) Płotki świetne, kóz mieć nie będę, ale może chociaż niższy płotek przy warzywniku, który kiedyś pewnie powstanie uda mi się zmajstrować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki cudny płotek,taki sielski:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Płotek rewelacyjny. Nie wiem tylko, czy starczyłoby mi cierpliwości żeby taki zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana te płotki z tymi obłędnymi garkami są REWELACYJNE !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki cudny! Marzenie!
    A gary boskie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomocnik rzeczywiście przeuroczy!

    OdpowiedzUsuń
  19. Płotek jest rewelacyjny , nie wspomnę o pomocniku:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurcze te Twoje płotki są przecudne, kiedyś zrobiłam kilka takich z brzozowych gałązek, niestety pod naporem śniegu, prawie po każdej zimie musiałam robić je od nowa. Chyba jednak spróbuje jeszcze raz, bo jak patrzę na Wasze dzieło, to mi się zachciało mieć takowy. Żaden inny płotek nie zastąpi tego cuda, a Pomocnik przeuroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniały płotek, chyba o takim pomyślę :)
    Też mam takiego Pomocnika :) Buziaki od nas:*

    OdpowiedzUsuń
  22. Płotek rewelacyjny, garnki zawieszone na nim cudne. U siebie w ogrodzie mam wersję przeplataną poziomo z gałązek brzozowych.

    OdpowiedzUsuń
  23. Poprzez moja siostrzenice jakos znalazlam sie na Twojej stronie
    Bardzo tu mi sie podoba.
    Szczegolnie te garnki na plocie.
    Ja mam tez podobne ale w miescie
    Kazdy pyta mi sie do czego to sluzy.
    Jezeli pozwolisz chcialabym dokladniej obejrzec Twoj blog
    Aldona

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja również marzę o takim, od kilku sezonów się zbieram ale u mnie inny problem. Nie wiem skąd pozyskać materiał. Mieszkam na pograniczu miasta i wsi ale ludzie upominają nawet jak się kasztana z ziemii zabierze nie muwiąc już o innych, większych darach natury. Kiedyś o mało nie wylądowałam na policji bo przytargałam 3 długie badyle do domu na podpórki do pomidorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'mówiąc' ! wybaczcie ten rażący błąd:(

      Usuń