Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pchle targi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pchle targi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2011

Maliny, pchle targi i straaaszne rozczarowanie...

Wczoraj zostaliśmy bardzo mile obdarowani przez przyjaciół wiadrem malin !
Strasznie się objedliśmy :) a z tego co zostało będą pyszne syropy malinowe na zimę! Ja soki robię chyba w najprostszy możliwy sposób. Moja mama tak robiła, moja babcia tak robiła i pewnie babcia mojej babci też :) Po prostu zasypuję owoce cukrem (duuużo cukru, nie powiem dokładnie ile, bo na oko robię, ale dużo!) I czekam aż puszczą sok. Przecedzam przez gazę i zlewam do butelek. Gotowe! Jak ktoś się boi, że się popsują, to można sok zagotować, ale nie jest wtedy taki zdrowy!.




Już w drugim, czy trzecim  poście pojawia się w tle ocynkowane wiaderko, to z kwiatami... Zdradzę teraz jego historię. Otóż pewnego dnia porządkowałam rupieciarnię w naszej przepastnej stodole, i wygrzebałam dziwny pojemnik z otworami w wieczku... Okazało się, że wiaderko należało do mojego męża i służyło do przetrzymywania ryb...Hmmm, ryb to ja w nim trzymać nie będę, może Witek...kiedyś... Ale zanim te kiedyś nastąpi zaadoptowałam wiaderko do swoich potrzeb, póki co florystycznych :) ...


Pochwalę się teraz troszeczkę... Często bywam w Warszawie- mam tam rodziców, no i chodzę do szkoły. Tak się składa, że w weekendy w kilku miejscach organizowane są targi staroci. O targu na "Kole" pewnie każdy słyszał. Jest tam sporo fajnych rzeczy, głównie meble, a ceny zwalają z nóg (przynajmniej mnie... ) Ale jest jeszcze jedno fajne miejsce- Targ na stadionie "Olimpia" przy Parku Moczydło, na ulicy Górczewskiej. Większą jego część zajmują ciuchy, ale jest wydzielony sektor z klamotami... I tam właśnie uwielbiam szperać ja! W przeciwieństwie do Koła, nie sprzedają tu "zawodowcy", a przeważnie starsi ludzie wyprzedający pamiątki rodzinne, po to by na leki im wystarczyło :( , albo podchmieleni panowie nie bardzo świadomi gdzie są i co tam robią :) Można tam wyszperać dosłownie wszystko... W każdym razie, będąc tam ostatnio, od takiego właśnie Pana niezbyt trzeźwego, za całe 7 złotych kupiłam sobie emaliwaną kankę z poziomkami :) Bardzo byłam z siebie zadowolona, bo targował się pan zaciekle co by mu na chociaż trzy piwka wystarczyło...(Jak nie wybredny, to pewnie wystarczyło :) )




 A co do rozczarowania...
Wybraliśmy się dziś z mężem i Witem do Siedlec na Targi Rolnicze. Byliśmy bardzo podekscytowani, bo miała tam być też wystawa zwierząt hodowlanych- świnie, krowy, drób... ale nie była... :( Ja chyba byłam najbardziej rozczarowana. Jako w zasadzie świeżynka na wsi (mieszkam tu od 5 lat) ciągle jestem przekonana, że wieś bez zwierząt to nie wieś (sama mam przecież dwie kozy i gromadkę kur). Brnęliśmy więc w upale, przepychając się między tysięcznym tłumem przez całą wystawę, a tu nic. Jedna sztuczna krowa i to wszystko :(. Na szczęście Witkowi do szczęścia wystarczyło, że zobaczył koparkę po drodze... i że dostał gałkę lodów waniliowych :)

Niezadowolone miny zwiedzających...
PS. Ciesze się, że jednak ktoś mnie czyta...i że się podoba... Pierwotnie zaczęłam pisać bloga dla siebie i "ku pamięci" bo pamięć moja krótka i zawodna, a pamiętać jednak warto...Jednak blogowanie wciąga i po pewnym czasie pisanie dla siebie już nie wystarcza...
Pozdrawiam wszystkich  moich podczytywaczy :)