piątek, 14 października 2011

Kot, żołędzie i zachody słońca

Witek od dawna marzył o kocie...  Ani ja, ani Olaf nie podchodziliśmy do tematu kota w domu zbyt entuzjastycznie... Mamy dwa psy niekoniecznie przyjaźnie nastawione do innych zwierzów... Mamy też mnóstwo ptaszków, które gniazdują dosłownie po samym domem ( a wiadomo- gdzie KOT, tam nie ma ptaszków). W każdym razie pewnego wieczora, gdy Wito smacznie już spał, przed domem rozległo się przeraźliwe miałczenie... Wyszłam i oczom moim ukazało się rude stworzenie i... się do nas wprowadziło...
 Marzenie Witka się spełniło tym bardziej ,że kot śpi w jego łóżku :-) Bałam się, że Witek jest jeszcze za mały na zwierzaka w domu, że będzie go męczył- ale nie! Lepiej ode mnie pamięta, że Kota trzeba karmić...
 Nasz nowy przyjaciel, którego płci nie jesteśmy pewni z powodu sierści przeogromnej... (na 80 % jest to kotka), prowadzi żywot po części domowy- spanie w pościeli, a po części tułaczy- pojawia się w domu raz dziennie lub rzadziej.
A oto nasz nowy współlokator we własnej osobie, roboczo zwany przez Witka -Nam Nam
Zapewne będzie teraz częstym gościem na tym blogu :-)






Zmieniam już temat, nie po raz ostatni dziś zresztą...
Widziałam takie wianki już na dwóch blogach...Wcześniej widziałam w jakimś magazynie wnętrzarskim... Podobały mi się, ale nie planowałam takiego robić. Przypadek... Pojechałam z Witkiem do lasu, na grzyby...tyle że grzybów nie było.... Było za to mnóstwo żołędzi, bo do dąbrowy zajechaliśmy. A skoro już byliśmy, to z pustymi rękoma wracać jakoś tak nijak...
Nazbieraliśmy pełen, wielgachny kosz czapeczek żołędziowych. W zasadzie to ja zbierałam czapeczki, a Witek wyciągał je z koszyka, odrywał żołędzie, po czym żołędzie wrzucał z powrotem do kosza, a czapeczki fruuu... do tyłu (no bo są BEE przecież ) W końcu jednak kosz był pełen. Nie muszę chyba wspominać jakie miny mieli inni "grzybiarze" mimochodem zaglądający nam do kosza...





I tak powstał ten nieplanowany wianek. Dla zainteresowanych powiem, że aby sobie taki "ukręcić', potrzeba naprawdę wielgachnego kosza czapeczek!  Samo układanie "koła"- tak nazywa takie twory Wito, jest bardzo proste. Cała tajemnica w tym, by najpierw porobić sobie takie małe bukieciki i powiązać je sznurkiem. Dopiero z takich bukietów składamy wianek. Proste jak barszcz!







A na koniec nijakiego jakby nie było dnia, pokazało się na chwilkę słonko, malując na niebie takie obrazy...




Pozdrawiam wszystkich starych i nowych podczytywaczy i bardziej sprzyjającej aury na weekend życzę!

11 komentarzy:

  1. Jak ja lubię tu do Ciebie zaglądać! Wianek jest cudny. Chyba w życiu by mi się nie chciało go robić z tych małych żołędziowych bukiecików, ale wyszedł Wam świetny! :). Strasznie mi się podoba. Gratuluję Wam też nowego lokatora! Faktycznie jest niesamowicie puszysty - kto wie, jakie geny w nim siedzą? :) Super, że Witek się nim tak opiekuje! Widoki też piękne. Jednym słowem... jak ja lubię tu zaglądać ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem - wianek cudo.
    Miałam okazję być pod dębem :), ale nie miałam tyle samozaparcia by nazbierać tych kapeluszy na wianek ... no może na broszkę , czyli na jeden Twój bukiecik do wianka.
    Kociak śliczny, nie wyglada na zabiedzonego - czy u Was już nabrał ciałka ?
    A może z niego taki włóczęga i kilka domostw "obskakuje" :)
    Witek spisuje się na "szóstkę" tak dbając o rudzielca.
    Niebo piękne, też lubię się gapić na moje jak tak słońce "ciekawie" zachodzi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A, zaomniałam napisać, że serdeucho mi najbardziej podoba ... deseczka na zapiski ładna, ale jak dla mnie to za mało miejsca na zapiski, ja powinnam mieć ogromną tablicę ... skleroza mi się nisko kłania :))) ... o, by zakupy zapisać to jest super.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo ciekawego bloga, dzisiaj tutaj trafiłam:) Bardzo pomysłowe prace, bardzo ładne. A jak różnorodność... Piękne wianki, decoupage, w ogóle bardzo mi się tutaj podoba. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj,
    widzę kolejna blogową "bratnią duszę":)Jak miło powitać:) Muszę Ci powiedzieć, że u mnie bardzo podobne klimaty: wieś, zwierzęta, chłopaki i "tfurrczość" wszelaka:)) U mnie dwóch rozbójników: Jasiek i Stasiek (trzeci nieco większy, mój M.). Serdecznie zapraszam w moje skromne progi:) A ja pozwolę gościć się u Ciebie od czasu do czasu:)
    PS.: mam pytanko o białą skrzynię na zabawki z pokoju Witka. Czy to kupione czy zrobione, bo usilnie takowej poszukuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wianek cudo! Pierwszy raz taki widzę. Ale to kolejny dowód na to, że babska inwencja nie zna granic! Kot wam się trafił arystokrata!Piękny jest....

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć Dziewczyny!!!
    Nie było mnie przez weekend i w domu i na blogu.
    A jak miło mi było dziś gdy tu zajrzałam!!!
    Bardzo Wam dziękuję za komentarze i witam nowych gości!!!
    Bella- o skrzyni napisałam u Ciebie na blogu w komentarzach.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. JUZ WCZORAJ DOMOWNIKA PODZIWIAŁAM..ALE DOPIERO DZIS MOGE NAPISAC...NOOO ZAZDROSZCZĘ CI GO!!!!!!TAKI RUDZIELEC MIĘCIUTKI:))))...I FAJNIE ,ŻE TAKI DOMOWO-PODWÓRKOWY..KUWETA Z GŁOWY:)))
    A WIANEK...BOŻE JA GO CHCĘ!!!!!! TYLKO SKĄD ŻOŁĘDZIE?....POSZUKAM

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny wianek, i blog i życie wasze tam na wsi. Zapraszam do mnie, może candy przypadnie do gustu.
    Pinezka

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzisiaj tu trafiłam i bardzo mi się podoba... bardzo pomysłowe prace... a w wianku z czapeczek się po prostu zakochałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej bubisa! :) Zajrzałam, zobaczyłam kotka i łza mi się w oku zakręciła, bo u nas były dwa rude kociaki, jeden po drugim i oba niestety nie przeżyły bliskości Stajni do drogi ... Teraz mieszkają już z nami tylko dwa "stare" koty, trochę mądrzejsze i nie wchodzące samochodom w drogę - przynajmniej na razie ... tfu tfu ...
    Twój kiciuś jakiś kuudłaty :) ten ogon, piękny!
    Tak samo jak kot podoba mi się twój wianek .. wzdycham .... :)

    OdpowiedzUsuń