Długo mnie nie było...
Zrobiłam w czasie mojej tu nieobecności dużo rzeczy, ale do tej pory nie pokazałam ...
To może teraz pokażę?
Na początek moja pierwsza w tym sezonie wiosenna przymiarka- brzozowy koszyczek na kwiaty.
Podczas niedzielnego spaceru, dawno, dawno temu... natrafiliśmy w lesie na wycinkę drzew. Straszny był tam bałagan, ściółka poryta, wszędzie połamane gałęzie i pościnane pnie. Przywiozłam sobie wtedy z lasu kilka brzozowych gałęzi pozbieranych z ziemi. Gałęzie musiały trochę poleżeć i nabrać mocy :-) Aż w końcu zebrałam się w sobie i uplotłam takie coś:
A w tle moje nowe konewkowe nabytki. Moja kolekcja się powiększa! Te dwie kupiłam, ale wygrzebałam ostatnio kolejne dwie na złomie i dostałam je za darmo :-)
Gdzieś w połowie lutego przygotowałam sobie miejsce pod kawałek rabatki pod murem. Brakuje mi podkładu kolejowego by skończyć obrzeże rabatki, dlatego całość wygląda jeszcze tak:
(wcześniej cały ten przekopany kawałek porośnięty był trawą i chwastami. Koszenie tu nie było fajne...)
Wybrukowałam też przejście między rabatami z powojnikami. Dotychczas był tu wąski paseczek trawnika, bardzo niewygodny do koszenia. Przy bruku trzeba troszkę popracować na początku, ale za to potem już nic nie trzeba :-) Świeży bruk wysypany jest na razie piaskiem. Po jakimś czasie piasek zamiotę i będzie ładnie.
Skrzynia pod inspekt gotowa! Nie zrobiłam jej sama... ale sama mam zamiar zamontować okna inspektowe. Plan mam taki, że mają być uchylne... Czy będą... zobaczymy:-)
Z resztek wikliny zrobiłam sobie stożek. Jeszcze nie wiem do czego, ale na pewno się przyda :-)
Upiekłam też chleb, bo bałam się że mój zakwas nie wytrzyma w lodówce kolejnego miesiąca... A wiecie, że im starszy zakwas tym smaczniejszy chleb? Tym razem wytrzymał w lodówce 2 miesiące, a chleb wyszedł rewelacyjny!
Z ferii zimowych przywiozłam tacę. Była w kolorze wikliny a spód miała w milion kotów na zielonym tle. Po małym liftingu wygląda tak:
(zdjęć "z przed" nie mam)
Byliśmy też na grzybach!
"Bzowe uszka" to grzyby pewnie przez niewielu z Was znane. Ale chińskie grzybki MUN pewnie są już bardziej rozpoznawalne. Otóż bzowe ucho jest polskim odpowiednikiem grzybów mun. Zastosowanie to przede wszystkim kuchnia chińska i dania z woka. My nasze grzybki ususzyliśmy (po zalaniu wodą odzyskają swoją normalną postać). W potrawie nie wyróżniają się smakiem, stosowane są głównie ze względu na swoją ciekawą, chrząstkowatą konsystencję .
A na koniec pierwsze zwiastuny wiosny :-)
Trochę chaotycznie dzisiaj, wybaczycie?
Pozdrawiam!!!
Jakie cuda ! ..w tych koszyczkach widziałabym cudowne pisanki z cekinów w pastelowych kolorach ;)
OdpowiedzUsuńjaki piękny ogród :D my jesteśmy właśnie w trakcie kupowania 70arów ziemi przy samiutkim lasie i właśnie taki wielki ''tajemniczy ogród'' mi się marzy :) trochę w stylu angielskim, wyglądający jak pół-dziki :) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńFajnie wszystko sobie przygotowałas:-) stożek rewelacyjny, taki musze mieć, na jakieś jednoroczne pnącza albo i fasolkę :-) grzyby o tej porze-super, i ten chlebek, swój, zapachnialo :-)
OdpowiedzUsuńSuper u Ciebie to wszystko wyglada,zadbane bardzo ,czysto,swiezo,az
OdpowiedzUsuńchce sie do Ciebie zagladac.Moze bys sie podzielila przepisem na ten
wspanialy chlebus.Slicznie wyglada,a smakuje tez pewnie pierwsza klasa.Pozdrawiam Ella czekam na przepis jesli to nie tajemnica Rodzinna
Jestem pełna podziwu dla twojej osoby. Tworzysz wiklinowe cuda. Twój ogród o każdej porze roku jest piękny. Zaglądam do ciebie regularnie i zawsze się zachwycam. Fajnie, że są na świecie takie osoby wiejsko zakręcone :) :) ;)
OdpowiedzUsuńCzy byłaby możliwość gdybyś kiedyś robiła diy jak się plecie taki wiklinowy stożek?
Pozdrawiam. Marta
Bardzo to piękne.Pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńkreatywniejemy.blogspot.com
Śliczne wyplatanki.Bardzo ciekawe są te grzybki.Pozdrawiam i słoneczka życzę.
OdpowiedzUsuńCudownie chaotycznie! :)) Tyle dobroci pokazałaś, tyle pracy włożyłaś. Ogrodu nie mogę się już doczekać, z pewnością będzie u Ciebie pięknie, jak zawsze! :)
OdpowiedzUsuńA z tymi grzybkami to mnie zaskoczyłaś - nie pomyślałabym, że są jadalne.
Pa
Czekałam z niecierpliwością na wieści od Ciebie,bo UWIELBIAM Twojego bloga,który jest dla mnie wielką inspiracją!:)
OdpowiedzUsuńCudne rzeczy (jak zawsze) stworzyłaś.
O takich grzybach pierwszy raz słyszę .
Czekam już z niecierpliwością na zdjęcia z Twojego pięknego ogrodu ,gdzie czerpię nieustanną inspirację.
Serdeczności:)
Agnieszka.
Koszyk z brzozowych witek świetny i wykorzystać go można w wielu aranżacjach, ale te konewkowe zdobycze... cuuuudo. U mnie wczoraj prawdziwa wiosna była, a dzisiaj śnieg leży w ogrodzie :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Twój ogród jest inspiracją :)
OdpowiedzUsuńWiele pracy i wysiłku wkładasz w to co robisz :)
Pięknie!
:)
Jestem pod wrażeniem Pani Izo!!! Piękne jest wszystko co wychodzi z Pani rąk, talentów ma Pani bez liku, gratuluję. Zaglądam tutaj, żeby poprawić sobie humor i utwierdzić w przekonaniu, że bardzo chcieć, to móc. Na kurs wyplatania koszyków chętnie bym się zgłosiła...
OdpowiedzUsuńOglądając to wszystko"piałam" z zachwytu:)) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOglądając to wszystko"piałam" z zachwytu:)) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak u Ciebie już pięknie, słonecznie, wiosennie :))) U mnie spadł śnieg...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Cudnie! Podziwiam! Kiedy masz na to wszystko czas przy dwójce dzieci?
OdpowiedzUsuńAleż piękny ten brzozowy kosz / donica! Ciężka praca się opłaciła :) O tych grzybach dopiero niedawno usłyszałam pierwszy raz. Muszę zrobić rozpoznanie, czy gdzieś w okolicy występują.
OdpowiedzUsuńJak zwykle inspirująco :)
OdpowiedzUsuńMarzy mi się taki inspekt, ale z braku miejsca na marzeniu się skończy..
OdpowiedzUsuńTymi grzybkami mnie zaskoczyłaś, pierwszy raz widzę, albo widziałam ale nie zarejestrowałam, że to coś jadalnego;)
Zdolna bestia z Ciebie, podziwiam! Czy tę tackę pod chlebem również sama uplotłaś?
OdpowiedzUsuńPiękna wiosna u Ciebie. U mnie za oknem szaro i pochmurno. Z wytęsknieniem czekam na zmianę aury :-)
OdpowiedzUsuńPięknie. Podziwiam Cie zwlaszcza za talent do ukladania bruki. U nas tez przydaloby się pare miejsc wybrukowac. Materialu mam ppd dostatkiem, ale nie mam pojęcia jak sie za to zabrac. Grzybki nieraz widzialam ale nie wiedziałam, ze sa jadalne. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMoją uwagę najpierw przykuła skrzynia na inspekt - ja własnie robie skrzynię - grządkę wzniesioną - ale szczególnie podoba mi się całe toczenie - płotki wiklinowe!!! Cudownie! My posadzilismy patyczki wiklinowe, żeby za kilka lat mieć takie piękne płotki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i dziękuję za wizyte i mnie :D
Ewa
Życie na wsi ma swoje uroki, bez mgnienia okiem mogłabym opuścić mieszkanie w blogu i przenieść się na wieś :) Doniczki z brzozy śliczne, ja w tym roku tez postawiłam na gałązki na świątecznym stole, choć bardzo trudno dostać gniazdka/wianki z gałązek brzozy w mieście ;/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie-D.
Gniazdka piękne na kwiaty uwiłaś! A ogród jak widzę już gotowy na star w wiosnę..
OdpowiedzUsuń