Witajcie!
Dostałam ostatnio kilka maili z zapytaniem jak to jest przenieść się na wieś, czy warto... Nie wiem czy już o tym pisałam, ale w moim przypadku była to decyzja całkowicie spontaniczna i nieprzemyślana! Przemyślenia i ewentualne wątpliwości pojawiły się później... A było to tak :-) : Skończyłam studia. Mieszkaliśmy w Warszawie i chyba planowaliśmy tam zostać... Mniej więcej w tym czasie brat Olafa zrezygnował z prowadzenia rodzinnego gospodarstwa, a my "wskoczyliśmy" na jego miejsce. Jak już napisałam, wątpliwości pojawiły się później...

Czy żałuję? Czasami tak. Ale z drugiej strony nie wyobrażam już sobie mieszkać w mieście. Ani tym bardziej wychowywać tam dzieci. Praca od świtu do nocy w korporacji, opiekunki do dzieci, blokowiskowe place zabaw- no, koszmar po prostu!!! A tu- świeże powietrze, zabawa na dworze cały dzień, praca też od świtu do nocy- może nawet czasem cięższa niż w mieście- ale tu się tego tak nie odczuwa. Zawsze jest czas na ugotowanie obiadu, zabawę z dzieckiem i chwilę relaksu na powietrzu. Rozterki człowiek ma podobne- niezależnie od tego gdzie mieszka. W mieście być może są lepsze szkoły i większa dostępność do zajęć poza lekcyjnych, ale z drugiej strony gdzie dzieciak bardziej się wyszaleje jak nie na wsi :-) Do kina też można wyskoczyć w każdej chwili- 30 km drogą krajową mija czasem szybciej niż 5 km w korku w dużym mieście :-)

Nikogo nie będę namawiała do zamieszkania na wsi, ale też i nie będę odradzała. Każdy jest w innej sytuacji i inne ma priorytety! Niektórzy do życia potrzebują tłumu- ja wręcz przeciwnie. Olaf nawet mówi, że ja nie lubię ludzi :-) Nie do końca jest to prawdą, prawdą jest natomiast to, że ludzie nie są mi do szczęścia niezbędni :-) Jak widać na przykładzie naszego sąsiada- czasem lepiej nie mieć z nimi za bardzo do czynienia :-) (tak na marginesie, to na niektórych zdjęciach widać fragmenty muru którym podzielił nasz ogród)
Plusem niekwestionowanym życia na wsi jest dla mnie obcowanie z przyrodą i ze zwierzętami! Mieszkając w mieście też zawsze plątał się koło mnie jakiś czworonożny przyjaciel, ale to nie to samo. Zwierzętom też lepiej mieszka się na wsi!!!
Minusem, natomiast są na pewno myszy... Dla kogoś kto "kocha wszystkie zwierzęta" nastawianie pułapek i mordowanie myszy to wciąż ciężki temat. A jest tych myszy od groma!!! I tylko Bazyl jest przeszczęśliwy bo dostaje "gotowce" prosto z pułapki i nie musi się wysilać :-)
Pamiętam jak popłakałam się nad moją pierwszą "upolowaną" myszą...

Jedna uwaga dla tych którzy zastanawiają się nad przeprowadzką na wieś. Pamiętajcie, że o ile w mieście można żyć anonimowo- na wsi Wam się to nie uda. Tu każdy każdego zna i chce wszystko wiedzieć. Nic się nie ukryje. I to czasem na jakiś dziwnych dla mnie zasadach... np. każdy wie kto bije żonę, ale nikt nie zareaguje, bo panuje na wsi jakaś źle pojęta solidarność- niestety nie z poszkodowaną, a z oprawcą.

I jeszcze chciałam kilka słów o moim wspaniałym synku ... Jak wiecie pierwszy dzień przedszkola za nami! Niestety nie obyło się bez łez... Piszę o tym, bo nierozerwalnie wiąże się to z miejscem w którym przyszło nam żyć. Witek wychowywany jest na odludziu i ma baaardzo ograniczony kontakt z innymi ludźmi, w tym z dziećmi. Dlatego postanowiliśmy, że koniecznie musi pójść do przedszkola! I mimo, że byliśmy tam przed wakacjami żeby się oswoił, że przez całe wakacje opowiadałam mu jak to wspaniale będzie w przedszkolu, że dzieci, zabawy i w ogóle super... to moment rozstania był na prawdę ciężki! Niestety i ja też się popłakałam... Wyszłam pierwsza (żeby Witek nie widział jak to przeżywam :-))i zostawiłam Chłopaków, potem wyszedł Olaf. Podobno na początku panie miały z Witkiem problem..., ale jak po niego przyjechaliśmy po obiedzie to zdziwił się, że to już i zapowiedział, że jutro też przyjdzie!!! Dziś już było znacznie lepiej (przynajmniej dla mnie ). Znowu moment rozstania był trudny ale już wiem, że mu się tam podoba i w końcu się przyzwyczai! Bałam się tego bardzo... ale się cieszę!
Pozdrawiam Was wszystkich!!! Witam nowych odwiedzających! Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć na Wasze maile... Mam teraz co prawda chwilkę wytchnienia kiedy Witak jest w przedszkolu, ale w czwartek zaczynamy zbiory!!! A co za tym idzie dodatkowe obowiązki dla mnie! Szczerz mówiąc bardzo lubię ten czas. Cały rok człowiek dogląda tych sadów, żeby teraz zebrać owoce swojej pracy! No, może mojej pracy ostatnimi czasy za dużo to tu nie było, ale zbiory lubię i tak!!!
Buziaki!!!