sobota, 7 czerwca 2014

Warzywnik do znudzenia...


Do znudzenia dla Was, bo ciągle tylko to pokazuję i do znudzenia dla mnie bo ciągle tylko pielę w nim chwasty...  Generalnie to jestem zadowolona, mimo kilku wtop o których zaraz, to nie jes źle. Ogólnie warzywnik prezentuje się nie najgorzej :-)
W tym roku w maju spadło u nas 163 mm deszczu. Co, dla niewtajemniczonych, oznacza 163 litry wody na 1 metr kwadratowy ziemi. Dane mam bardzo aktualne, gdyż, z racji zajęcia mojego męża posiadamy w ogrodzie stację meteo. Taka ilość wody w moim warzywniku oznacza, pomimo podniesionych rabat, totalną klęską dla ogórków i dyniowatych... Musiałam też już dwa razy opryskać pomidory przeciwko zarazie. Najbardziej podatna na nią odmiana wciąż siedzi sobie pod folią, co na razie chroni ją przed nadmiarem wilgoci z nieba :-) Pod folią siedzą sobie również ostre papryczki, na razie co prawda w doniczkach, ale z doświadczenia wiem, że lepiej je troszkę podgrzać zanim trafią na stałe do gruntu. Do klęsk w tym sezonie niestety muszę zaliczyć te paskudne pędraki, które pokazywałam ostatnio... Na moje nieszczęście nie ograniczyły się do truskawek. Prawie za każdym razem gdy wchodzę do ogrodu widzę nowe ślady ich obecności... A to zwiędnięta fasolka szparagowa, a to podgryziony słonecznik, czy zjedzona cebula... Tak, cebulę to one lubią...
Kolejną porażką w tym roku są chwasty. Na prawdę nie wiem skąd u mnie w ogrodzie taki bank nasion gwiazdnicy pospolitej, wiechliny rocznej i żółtlicy drobnokwiatowej. Ostatnio pojawiła się też przytulia czepna, ale tu podejrzewam Bazyla jako głównego sprawcę nowej Plagi Niemojskiej... Jeszcze kilka lat temu nie było tu tego chwastu, niestety na sierści długowłosego kota, przytulia doskonale się przemieszcza w nowe miejsca... Jak mi jeszcze do tego podagrycznik wyrośnie w warzywniku to się  chyba spakuję i wyniosę...
 A na koniec plag ogrodowych nie sposób nie wymienić dwóch pozornie przeuroczych chłopaczków... Dla przykładu:
-Codziennie rujnują moje żwirowe alejki, no bo przecież są lepsze niż piaskownica...
-Codziennie zrywają zielone truskawki (które jakoś ocalały jeszcze z pędraczej plagi) i "sadzą" je na   zagonkach...
-Antek na przykład uwielbia się tarzać w buraczkach... I tak dostały od tego deszczu chwościka, więc jakoś mu to tarzanie wybaczam :-)







 Pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających, ale w szczególności dla ogrodowych wariatów :-)

37 komentarzy:

  1. Taki warzywnik to marzenie każdego ogrodnika.

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczny warzywniak :))
    ja papryczki ostre wysadziłam już chyba 2 tygodnie temu,mam nadzieję,że będzie wszystko ok jak było w tamtym roku :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze wysadzałam je po ogrodnikach, ale cały czerwiec stały w miejscu z powodu zimna a później nie zdążyły dojrzeć. Dlatego w tym roku postanowiłam troszkę je podgrzać :-)

      Usuń
  3. Nie ma jak własne warzywka !!! Dzieci w ogrodzie to frajda, ale też zniszczenia ;) Mój syn też zrywa zielone truskawki, brzoskwinie wielkości pestki ... dzieci :) sama radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Co tam truskawki- ważne, że dzieciaki są i już!!!

      Usuń
  4. nie widać zniszczeń pięknie jest. Za to u mnie masa strat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie widać to dobrze :-) A u Ciebie grad, powódź czy inne nieszczęście?

      Usuń
  5. mój podrósł i już wie, że truskawki muszą być czer-wo-neeeeee, bo inaczej będzie źle :p (no ale ma 6 lat) .. współczuję plagi pędraków, co do chwastów one pięknie z wiatrem idą.. u mnie też dramat w tym roku - sąsiad przywiózł sobie ziemi nie wiadomo skąd i wszystko się pięknie przesiało również do nas :/ ..ale co tam, na zdjęciach u Ciebie sielsko - groszek ślicznie wybujały..a plony jeszcze będą, toć lato za pasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już przyszło, patrząc na temperatury za oknem... Ale fakt- cały sezon przed nami!

      Usuń
  6. Cudny warzywniak, uwielbiam te obwódki, płoteczki, leszczynowe podpory, pergolki, cały wiejski klimat. Życze powodzenia w walkach z pędrakami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny ogród,płotki mnie urzekły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracochłonne ale prawie za darmo! I efektowne :-) Ale dla mnie najważniejsza była frajda przy wyplataniu :-)

      Usuń
  8. Dziekuję za pozdrowienia, bo taki ogrodowy wariat...to ja:) Pięknie u Ciebie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi, hi, to witam w klubie Wariatko :-)

      Usuń
  9. Bardzo klimatyczne miejsce. Zapraszam na kregulaart.blogspot.com i na www.darko.info.pl
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za zaproszenie! NA pewno skorzystam!

      Usuń
  10. Przyjemnie u Ciebie.....tak sielsko.........jakbym oglądała ogródki w skansenie.....Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam skanseny! Są takie klimatyczne i pełne inspiracji!

      Usuń
  11. Jak pięknie;)pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już liczyłam na fotkę chłopaczka tarzającego się w buraczkach, a tu nie ma:(
    Piękny masz ogród, mimo wszystkich plag.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się go namierzyć obiektywem jak następnym razem wpadnie w szkodę ;-) Ostatnio zaczął wyjadać z lekka różowe porzeczki czerwone... Sama spróbowałam, tak z ciekawości, i mało mnie nie skręciło... Nie wiem, może on ma nieaktywne kubki smakowe???

      Usuń
  13. No bardzo mi przykro, ale mnie nie znudzi Twój warzywnik chyba nigdy. Uwielbiam go oglądać, czytać co w nim słychać. Po prostu mnie to kręci. Ogrodowy wariat ze mnie jak nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! To już kolejna ogrodowa wariatka!
      Ja też do Ciebie zaglądam i widzę, że u Ciebie też się dzieje! Piękne miałaś szparagi! U mnie coś zamierają... Może to też wina pędraków?
      Buźka!

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że do mnie zaglądasz. Wszystkie takie wizyty "ogrodowych wyjadaczy" odbieram jako wielki komplement! :)

      Usuń
  14. Przeczytałam i obejrzałam wszystko, i wcale nie czuję się znudzona - czekam na kolejny odcinek :) Pomimo pędraków ogród warzywny prezentuje się pięknie obiecując różne smakowitości z grządek, a chwasty - w tym roku są niesamowite, niektóre rabaty pieliłam już cztery razy i znowu są zarośnięte. Ale to nic, minie czerwiec, to i ziele się nieco uspokoi. Miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, jak dla mnie mozesz wrzucac kolejne fotki nawet codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią oddam gwiazdnicę, podagrycznik, powój i chwastnicę w zamian za żółtlicę :D Podobnie jak Ty, walczę z chwastami w miarę możliwości (teraz dojdzie kilka dni suszy, co wcale nie jest lepsze od zachwaszczenia).No cóż... taki żywot ogrodnika, ale za to jaka przyjemność z owoców własnej pracy...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Gwiazdnica u mnie też hulała po grządkach, nie wiadomo skąd... Trudno to nawet wyrwać, urywa się zaraz przy korzonku i potem pięknie odbudowuje ;>, postarałam się dokładnie wypielić i na razie jest nieco lepiej, czyli czysto :). Normalnie jak byś pisała o moim ogrodzie, wiechlinę mogę eksportować :>, jeszcze kurzyślad polny przywędrował. Czy cebula Ci ładnie w tym roku urosła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie ruszyła, ale teraz widzę, że pierwsze liście jakby zaczynają żółknać :-( Trochę za wcześnie chyba???

      Usuń
  19. Np chyba :(, najgorzej, że w niektórych jest jakieś robactwo brązowe.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dwa wieczory spędziłam na czytaniu Twojego bloga - od deski do deski. Ogród jak marzenie! Tan wyplatany płotek, te wiszące na nim garnki, ten domek dla zwierzaków, ten raj dla dzieci ... No i te kwiaty! Aż się wzruszyłam, gdy zobaczyłam irysy - przeniosłaś mnie do ogrodu babci, po którym ja jako dziecię hasałam.
    Pozdrawiam, życząc wielu radosnych chwil

    OdpowiedzUsuń
  21. Mniemam,że jesteś osobą dużo młodszą ode mnie ( wnioskuję po energii bijącej z Twojego bloga,i oczywiście po dzieciach :-)), ale podziwiam, że mamy w Pl takie jak Ty b. pracowite i zamiłowane w życiu na wsi osoby, żyjące w zgodzie z naturą, pozwalające żyć wszystkim istotom w swoim otoczeniu i potrafiące także "wyżywać się" w robótkach. Deko widzę, sorry za spoufalenie,siebie zprzed 30 tu lat, tyle,że dziś o wszystko łatwiej, ale tempo życia szybsze.Czasami myslę,że ludzienie zauważają, i nie szanują tego co wokół nich żyje,I wtedy czytam Twojego bloga. PozdrawiamAnia

    OdpowiedzUsuń
  22. Zachwyca mnie Twój ogród warzywny. Płotki są urocze, a cały ogród taki angielski. Oj pracy to Ty masz w nim ogrom. Mój jeden i drugi warzywniak jest zdecydowanie mniejszy ale oba wymagają masę pracy. Do tego ślimaki mi pożerają prawie wszystko. Na chwasty pomaga skoszona trawa. Ale codzienne pielenie przynosi najlepsze efekty. Zapisuję się do klubu ogrodowych wariatek. A tak przy okazji to dzięki Tobie dokładnie wiem co mnie czeka w ogrodzie w niedalekiej przyszłości , bo mój maluch ma właśnie roczek. Miłego dnia
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń